Ozdoby na choinkę z masy solnej | DIY

Zakładam, że ten post został umieszczony zbyt późno, by ktoś zdążył zrobić podobne ozdoby na choinkę, ale mam nadzieję, że chociaż zainspiruje Was na następny rok. Albo przynajmniej wprowadzi w świąteczny nastrój. No to do dzieła!

Zacznijmy od masy solnej. Zna ją każdy, chociażby z czasów szkolnych. Spory o najlepszy przepis na masę zaczynają przypominać walki polityczne, ale ja Wam podam taki, jaki zawsze sprawdza mi się w przypadku tych konkretnych zwierzątek. Do precyzyjnych prac nie będzie najlepszy, ale na te ozdoby na choinkę – rewelacja.

Składniki:

Ostatnie zdjęcie musiałam zamieścić na prośbę mojego małego pomocnika, który usilnie pragnął zostać uchwyconym przez aparat. A masz, mały łajzo.

Jednym z ważniejszych czynników, który wpływa na ogólną przydatność naszej masy, to porządne jej wyrobienie. Sprawę ułatwi Wam wlanie ciepłej wody, gdyż powoduje szybsze i gładsze połączenie się składników.

Następnie wałkujemy masę jak na zwykłe ciastka maślane. Radzę zrobić to jak najcieniej – jeśli gałązki choinki mają utrzymać naszą ozdobę, lepiej by była jak najlżejsza. W dodatku, jeśli chcecie, by zwierzątka wyschły samodzielnie, a nie w piekarniku (ja tak właśnie zrobiłam, bo mam stary piekarnik, którego odpalenie kosztuje fortunę, a ilości ozdób wręcz hurtowe) stanie się to o wiele szybciej, z małą szansą na dziwne odkształcenie się figurek.

Gdy już wytniemy kształty zwierzątek, trzeba im nadać świąteczno-zimowy charakter. Powycinałam/ulepiłam/rozwałkowałam im przeróżne szaliczki, czapeczki, nauszniki, prezenty itd. „Naklejamy” je, wcześniej nawilżając elementy odrobiną wody, by mieć pewność, że na pewno się przykleiły. Polecam mieć pod ręką szklankę wody z pędzelkiem do malowania farbami.

Jak już wyschną nasze twory – u innych natychmiast (piekarnik) – a u mnie parę dni później – można wyżyć się artystycznie i chwycić za farby. Polecam akrylowe, bo dobrze pokrywają masę solną, są gęste i mało farby zostaje pochłonięte przez ozdoby. Dla chętnych: można najpierw wszystkie figurki pomalować na biało, wtedy ma się pewność, że następna warstwa koloru będzie pięknie widoczna i nie zniknie. W dodatku, w stu procentach nie będzie przebijał cielisty kolor masy. Specjalnie użyłam w przepisie także mąki ziemniaczanej, gdyż to ona nadaje bielszy odcień masy.

Moje farby pochodzą z Lidla. Co kwartał można tam zakupić w naprawdę korzystnej cenie zestaw barw podstawowych, z których można wymieszać spokojnie pozostałe kolory. Warto polować, bo jakość naprawdę dobra.

Staram się cieniować, niektóre miejsca rozjaśniać, brzegi przyciemniać, by uczynić ozdoby na choinkę ciekawszymi i bardziej plastycznymi. Gdy farba wyschnie, posługuję się markerami Patio, w kolorze srebrnym, złotym i białym – tworzę m. in. oczy, uszy, czy ozdóbki na szaliczkach. Aby zabezpieczyć na przyszłość zwierzątka (i móc je np. wytrzeć kiedyś z kurzu bez strachu przed zniszczeniem) należy je pokryć lakierem wykończeniowym. Mój pochodzi z firmy Penart, nanosiłam go pędzelkiem – radzę wybrać taki, za którym nie będziecie płakać.

Na końcu przyklejamy sznurki z tyłu ozdób za pomocą kleju na gorąco. Voila! Można wieszać, rozdawać i wrzucać na Instagrama.

Mam nadzieję, że ten post okazał się dla Was pomocny i inspirujący.

Pozdrawiam gorąco

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *