La la land – portret | rysunek ołówkami Faber Castell

Testowałam przy okazji swój najnowszy nabytek, czyli ołówki firmy Faber Castell 9000 Art Set, które miałam zamiar przy okazji zrecenzować, ale zobaczyłam, że to wydłużyłoby ten post do monstrualnych rozmiarów. Postanowiłam, że zrecenzuję je osobno, bo na tę uwagę zasługują. Wspominam o nich teraz tylko dlatego, byście wiedzieli, czym rysowałam.

Kawa obowiązkowo! Ale nie kładźcie jej tak blisko swojej pracy, ja omal swojej tak nie zniszczyłam;)
Kawa obowiązkowo! Ale nie kładźcie jej tak blisko swojej pracy, ja omal swojej tak nie zniszczyłam;)

Zaczynamy! I to od tego, o czym zawsze powtarzam: szkic ogólny, ale WSZYSTKIEGO. Cel jest taki, by dowiedzieć się, czy wszystko co chcesz narysować, zmieści się na kartce, w dodatku w kompozycji jakiej sobie zapragnąłeś/aś. Gdy rysujesz parę, jest odrobinę trudniej, bo musisz ich traktować jako jedna figura, a nie dwa osobne rysunki, które przypadkowo spotkały się na jednej kartce.

 Kolejna ważna, może oczywista, rzecz: znajdź dobrej jakości i dużej rozdzielczości zdjęcie. Gdy już rozmieściłam swoje postaci na kartce, mogłam sobie powiększyć na komputerze obraz nawet dziesięciokrotnie, bo przecież wielkość i tak dopasuję do swoich narzuconych proporcji. Jednak będę dobrze wiedziała co rysuję, a nie domyślała się. Hmm, czy ta plamka to zagłębienie, czy pieg?

Kolejna sprawa, którą poruszyłam chociażby przy rysowaniu Cirizaczynamy od tego, o co się najbardziej obawiamy, że nam się nie uda. Jak ma się nie udać, niech lepiej stanie się to od razu, a nie gdy już poświęciliśmy mnóstwo czasu na inne, rewelacyjnie partie. A jak wyjdzie, to już człowiek jest spokojny i kontynuuje zrelaksowany.

To nie tak, że boję się rysować twarzy, dlatego od nich zaczęłam, tylko uważam, że gdy rysuje się portret, to wypadałoby, by był choć trochę podobny do portretowanego – w tym przypadku do portretowanych. Zatem lepiej zabrać się za to od razu. Przyznam, że nigdy nie rysowałam jeszcze całujących się ludzi. Był to debiut i cieszę się, że widać, że to jednak pocałunek, a nie stykanie się ze sobą twarzą. Polecam przekraczać swoje bariery, lub, jak to teraz modnie brzmi, wychodzić ze swojej strefy komfortu.

Na powyższym kolażu widzicie górne zdjęcie przedstawiające zmagania właśnie z twarzami, a na dolnym… Coś czego bardzo nie lubię, czyli zmagania z materiałami. Rysowanie tego rękawa był dla mnie koszmarem. Potem nie było lepiej, bo trzeba było narysować pofałdowaną sukienkę Mii, jednak przy tym rękawie, to była pestka. Jeśli będą jacyś chętni, chętnie poświęcę post na temat rysowaniu ubrań, więc dajcie znać. 

Jak się okazało, ta praca postawiła przede mną więcej wyzwań, niż myślałam. O czym mówię? Mianowicie, ubranie Sebastiana było praktycznie całe czarne. Każdy, kto próbował gładko zaczernić ołówkami dużą powierzchnię, wie co to za ból. Pomoc w tej kwestii uzyskałam na blogu Ilojleen, którą pewnie każdy rysujący już zna ;).

Zatem co należy zrobić? Rysować warstwami. Na zdjęciu powyżej starałam się je ukazać: najdelikatniejsza została wykonana ołówkiem F, pośrednia B5, a najciemniejsza oczywiście B8. Ilojleen zaleca wykonanie tak dużej ilości warstw, by uzyskać zamierzony efekt. Ja, przy mojej ogromnej niecierpliwości, ledwo wytrzymałam z tymi trzema. Powolne wypełnianie tak dużego obszaru, w dodatku trzykrotnie, wystarczająco nadwyrężyło moje nerwy. Zakładam, że pewnie istnieją osoby, które taka czynność by odprężyła, ja jednak do nich nie należę.

Rezultat wygładziłam wiszerem, o którym kiedyś chętnie Wam opowiem, bo jest to bardzo mały, ale przydatny przedmiot.

Jak na pierwszy raz zaczernienie nie poszło mi tragicznie, ale widać błędy. Mam zamiar jeszcze parę razy przećwiczyć tę kwestię, by je całkowicie wyeliminować. Oto gotowa praca:

Czy są tu też jacyś fani filmu La la land? A może wręcz odwrotnie?

Pozdrawiam i życzę kreatywnego tygodnia,

Monika

One Comment

  1. Aga

    Ja jestem fanką, ja! Mogłabym słuchać godzinami ścieżki dźwiękowej, choć i tak nie przebiję największej fanki La la landu, mojej przyjaciółki;)
    Narysować parę osób to sztuka, np. żeby jedna nie była większa/mniejsza/nieproporcjonalna od drugiej. Natomiast w poście nie wspomniałaś ani razu o włosach, a idealnie Ci wyszły!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *