Kreatywny maj, czerwiec – podsumowanie miesięcy.

Maj minął mi strasznie szybko i zanim zdążyłam napisać jego podsumowanie… bum, minął także i czerwiec! Nie ma zatem co rozpaczać, tylko połączyć ten okres w jeden post i z radością podzielić się z Wami tym, co zajmowało mnie przez te dwa miesiące. Zaczynamy!

Ostatnie podsumowanie miesiąca było związane świętami wielkanocnymi i przygotowaniami wieczoru panieńskiego, o czym pisałam we wcześniejszym podsumowaniu. Zatem chyba nikogo nie zdziwi, że maj minął mi głównie w klimacie ślubnym. Moja kochana siostra wyszła za mąż i bawiłyśmy się doskonale. Oczywiście z tego powodu musiała powstać kartka. Miał na ten temat zrobić osobny post, ale uznałam, że byłby to przerost formy nad treścią i po prostu postanowiłam tę kartkę umieścić w podsumowaniu. Więcej podobnych tworów znajdziecie w dziale Kartki.

Maj oznacza oczywiście majówkę. Jak zawsze z mężem pojechaliśmy na rodzinną działkę, gdzie cisza, brak cywilizacji i las wokoło. Czyli idealne miejsce, by odpocząć. No dobra, odpocząć teoretycznie, bo po raz pierwszy w życiu ścinałam wtedy drzewa. Serio. Wraz z mężem ścięliśmy pięć drzew. Ciekawa przygoda, której jednak nie mam zamiaru powtarzać 😉

Jak to majówka, grill być musi i już. I szczęśliwy Boni na łonie przyrody. Żyć nie umierać! A jak Wy spędziliście majówkę?

Jeśli kojarzycie post z pudełkiem-kartką z okazji Komunii Świętej, to pewnie każdy się domyśla, że na takowej uroczystości miałam okazję być. Ach, to niezwykłe uczucie, gdy nie chce Ci się jechać, a potem okazuje się, że Twoja rodzinna to całkiem spoko ludzie. 

Ach, i bym zapomniała! 27 maja stuknęła nasza pierwsza rocznica ślubu. Wyjątkowy dzień, który zawsze warto powspominać i odpowiednio uczcić. Bycie z kimś to nie lada sztuka prawda? 😉 Na tym zakończyłabym maj, a zaczęłabym czerwiec.

A jak czerwiec, to Dzień Dziecka! Na tę okazję przygotowałam post o tym, jak kreatywnie z naszymi pociechami je spędzić. Podobne posty na pewno powstaną w przyszłości, bo moja praca z dziećmi ciągle inspiruje do nowych pomysłów;)

A teraz trochę prywaty. Udało nam się z Mężem coś posadzić na balkonie, ba, na tyle dobrze dbać, że do dziś jeszcze żyje. Każdy kto nas zna, wie, że rośliny u nas długo nie potrafią przetrwać.

Może płytkie, ale musiałam się pochwalić. Tak jak tym, że po raz pierwszy w życiu odwiedziliśmy Filharmonię Śląską. Chór a capella, w nowej aranżacji, przedstawił nam twórczość Kabaretu Starszych Panów i Agnieszki Osieckiej. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy do końca mi się podobało, ale na pewno to nowe doświadczenie zrobiło na mnie wrażenie.

I to by było chyba wszystko 😉 Pozdrawiam wszystkich odwiedzających regularnie bloga, ale wstydzących się zostawić komentarz. Tak, wiem, że jesteście 😉

Buźka!

Monika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *