Choinki z muliny na Boże Narodzenie – DIY

Witam po dość długiej przerwie. Wcale nie musiało jej być, bo kartek świątecznych natworzyłam NAPRAWDĘ dużo i miałabym co pokazać, ale uznałam, że jeden temat w kółko to zdecydowanie za dużo. Dlatego czekałam, aż będę miała czas, by zrobić choinki z muliny i zaprezentować coś innego. Już Wam mówię od czego zacząć 😉

Musimy być przygotowani. To oznacza, że potrzebujemy wikolu (lub kleju typu magik, ale na te ilości choinek, jakie planowałam, byłoby to co najmniej nieekonomiczne), papieru (A4, grubszego niż kartka ksero, ale też nie karton), taśmy klejącej/zszywek (do złączenia rożków), folii spożywczej, duże ilości muliny (kolory według uznania) i dowolne ozdóbki (mi udało się znaleźć kolorowe dżety z sklepu typu „Wszystko po 2 zł”, więc okazja, że ho ho). Zależnie od typu ozdóbki, przykleisz go albo magikiem, albo klejem na gorąco.

To były materiały. Co do narzędzi, przyda się miseczka, łyżka, nożyczki i jakieś podkładki, jeśli chcecie chronić swoje meble. Albo nie.

Gdy jesteśmy gotowi, zaczynamy od przygotowania podstawy – czyli rożków. Zwijamy papier według własnego uznania, spinamy zszywaczem, a wszelkie odstające części doklejamy taśmą. Czy to wszystko? Oj, nie. Spróbuj rożki postawić. Tak, dół musimy wyrównać nożyczkami, by osiągnęły wymarzony pion. Teraz najbardziej denerwująca mnie część – owijanie rożków folią. Nie jest to niemożliwe, ale frustrujące, gdy folia przyczepia się do wszystkiego, tylko nie do rożków.

Następnie, wlewamy wikol do miseczki i mieszamy go z wodą, by uzyskać wygląd i konsystencję mleka. Czas na mulinę. Rozwiązujemy ją i, niech Wam do głowy to nie wpadnie, nie wrzucamy od tak sobie do wikolu. Trzeba ją rozplątać i powoli wsuwać nitkę do miski. Gdy całą już macie zanurzoną, nie mieszajcie, bo tylko ją poplątacie.

Mąż pomaga, Boni pomaga. Prawdziwa magia Świąt.

Teraz możemy owijać nasze przygotowane stelaże zamoczoną w wikolu nitką. Przesuwając mulinę pomiędzy palcami, warto odsączyć z niej nadmiar kleju, bo choinka będzie krócej schła, a w dodatku mamy pewność, że nie zostanie na niej biały nalot.

Jak już to zrobimy, to wilcza część pracy za nami. Następny krok to zrobienie sobie herbaty, poczytanie mojego bloga, czy cokolwiek chcecie robić, bo choinki muszą wyschnąć. Moje schły ok. 12h, ale to wszystko zależy od ich wielkośći, rodzaju nici i ilości kleju.

Zostało tylko przyozdobić czymkolwiek chcecie. U mnie padło na złote, białe, różowe i niebieskie dżety. Gotowe!

Jak Wam podobają się takie choinki z muliny? Powtórzycie je, a może sami już robiliście? 

Pozdrawiam gorąco w ten zimowy czas,

Monika

kartki świąteczne
Kartki bożonarodzeniowe
Ozdoby z masy solnej
Jak pakować prezenty?
Kartki na Boże Narodzenie DIY
Choinki z muliny

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *