10 Technik/tematów rysunków, których nigdy nie próbowałam – wyzwanie.

Po poście z podsumowaniem roku szybko można odkryć, co rysuję najczęściej. Zazwyczaj są to portrety, zazwyczaj ołówkami, zazwyczaj na białej, zwykłej kartce A4. Jak wiadomo, rutyna zabija kreatywność, a tego nie może zabraknąć na tym blogu! W wyżej wspomnianym poście jednym z postanowień na 2018 rok było spróbowanie nowych technik, czy tematów. Jak to teraz się modnie mówi, uznałam, że czas „wyjść ze swojej strefy komfortu”- czas na wyzwanie. Zapraszam do dalszego czytania!

  1. Rysunek na czarnej kartce.

Widziałam u wielu artystów takie prace, które odznaczają się niesamowitym klimatem i aurą tajemniczości. Aby rysunek na czarnej kartce się udał, konieczne jest posiadanie dobrej, białej kredki – niestety, jeszcze takiej nie znalazłam. Ma ktoś coś polecić? Zafiksowałam się bardzo na tej technice, nawet wybrałam już jego temat, do którego czarny papier pasuje idealne. Jednak brak narzędzi mnie hamuje. Jak tylko znajdę odpowiednie kredki, zobaczycie rezultaty. Przecudowne prace na ciemnym tle możecie znaleźć na blogu Ilojeen, warto.

2. Rysunek dziecka.

Portretów za mną jest wiele, ale jeszcze nigdy nie narysowałam żadnego bobasa! Sama nie wiem czemu. Co ja gadam, wiem. Dzieci są… hm, jakby to dobrze określić, „miękkie”. Do portretowania zazwyczaj używam ołówków, ostrych pociągnięć, rysów. To nie za bardzo pasuje „słodkich pućków” maleństwa. Ale się przełamię, na pewno.

3. Rysunek na kolorowej kartce.

To wyzwanie jeszcze większe od czarnej kartki. W tej pierwszej, wystarczy wszystko odwrócić, a i tak posługujemy się tradycyjną paletą barw: od bieli, przez szarości do czerni. Jak w tradycyjnym rysunku. Kolorowe tło to sprawa bardziej skomplikowana – trzeba wybrać taki, by temat rysunku podkreślił, nie przytłoczył i… znowu znaleźć dobre jakościowo kredki. Życie idealisty i tak rozbija się o rzeczy materialne, c’est la vie.

4. Rysunek jednym kolorem.

Niby banalnie brzmi, bo właściwie większość moich rysunków są wykonane jednym kolorem, bo ołówkiem. Chcę sobie utrudnić, więc marzy mi się praca narysowana np. tylko odcieniami niebieskiego lub zielonego itp. Myślę, że takie rysunki świetnie prezentowałyby się w ramce w pokoju. Klimatycznie.

5. Rysunek zwierząt.

Lubię rysować ludzi. Są ciekawi, różni. Zwierząt unikam. Jednak okłamałabym Was, gdybym napisała, że nigdy żadnego nie próbowałam narysować. Było to jednak lata temu i to za dzieciaka (każda mała dziewczynka chce rysować małe kotki, pieski i konie;)). Zresztą, może kiedyś zobaczycie te pierwsze próby, bo mam w planach post o moich początkach 😉

6. Malowanie kawą.

To również podejrzałam u paru artystów i strasznie mnie zaciekawiło. Malunek czymś, co do tego teoretycznie nie służy? Brzmi ekstra. Nie mówiąc o cudownych odcieniach brązu, jakie można przy tym uzyskać. Widziałam, że niektórzy malują też winem, ale ja nie posunę się do takiego świętokradztwa. Żal wina.

7. Rysunek samymi kropkami.

Taki challenge zrobiła na swoim kanale Elfik (którą polecam Wam z całego serca) i gdy tylko zobaczyłam ten filmik, uznałam, że ja też muszę spróbować. Będzie to ćwiczyć moją cierpliwość i silną wolę, której mi strasznie brakuje. Z wszystkich punktów jakie dziś napisałam w tym poście, wydaje mi się, że ten będzie dla mnie najtrudniejszy.

8. Rzeczy martwe.

Jak widzę prace, gdzie są górki, rzeczki, czy misy z owocami i wazony z kwiatami, robi mi się słabo. A z tymi ostatnimi kojarzy mi się właśnie martwa natura. Zatem czytaj: unikałam jej jak ognia. Nuda. Do momentu, aż trafiłam na Pintereście na prace przedstawiające pyszne jedzonko, kluczyki od samochodu, kosmetyki itp. Rzeczy, o których bym nie pomyślała, że można je sportretować. Muszę spróbować, bo to świetny sposób, by ćwiczyć rysowanie różnych materiałów, np. szkło, metal, woda itp.

9. Autoportret.

Rzecz która mnie przeraża. Na blogu nie mam nawet własnego zdjęcia swojego pyska, a co dopiero go narysować! Uznałam, że muszę się przełamać, w dodatku śmiesznym będzie rysować i patrzeć co chwilę w lustro. Próżność usprawiedliwiona.

10. Malowanie na płótnie.

Nigdy nie miałam jeszcze tego szczęścia, by namalować coś na płótnie. Dwa małe już kupiłam, więc nie mogę się doczekać tego bałaganu!

To wszystkie techniki/tematy które mam zamiar przetestować w najbliższym czasie. Czy ktoś z Was je wypróbował? Albo sam ma inne wyzwanie? Dajcie znać 😉 

Trzymajcie za mnie kciuki i pozdrawiam gorąco. 

Monika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *