Akwarele: rybka namalowana akwarelkami + parę luźnych porad.

Witam! Ci, którzy nie czytali ostatniego podsumowania na blogu (a szkoda, można go zobaczyć tu), nie wiedzą, że ostatnio remontowałam kuchnię. Na zdjęciach mogliście dostrzec czarne ramki na ścianach, niestety puste. Tak nie może być! Postanowiłam, że nie tylko umieszczę tam rodzinne fotografie, ale także własne obrazki. Czas na akwarele. Po co miałabym drukować jakieś gotowe plakaty czy ilustracje, skoro mogę je zrobić sama? 

Nie zrozumcie mnie źle. Wiem, że szybsze i łatwiejsze jest drukowanie, nie każdy musi mieć talent czy przybory, a w dodatku tyle blogerek odwala kawał dobrej roboty, projektując gotowe, piękne plakaty… Ale chyba sami rozumiecie, to tak jakby Natalia z bloga jestrudo miałaby w kuchni cudze zdjęcia wieszać. No chyba nie.

Najpierw dobrałam paletę kolorystyczną (żartuję, lubię sobie ciapać kolorami).

Pierwszym malunkiem do ramek będzie rybka. Nie wiem czemu akurat te zwierzę. Zobaczyłam zdjęcie i spodobał mi się ten opływowy kształt i ciepłe kolory. Kuchnia za bardzo jest czarno-biała, zdecydowałam, że mocne, pomarańczowo żółte kolory będą dobrym, zwracającym na siebie uwagę punktem. Dodatkowo, jest to bardzo prosty temat, więc dobry dla początkujących.

Wybaczcie słabej jakości zdjęcia, ale ciemno wieczorem, oświetlenie takie sztuczne i przy okazji ciężko mi się jeszcze przestawić na fotografowanie podczas rysowania. Ledwo o tym pamiętam, by przerwać pracę i sięgnąć po aparat.

Zaczynamy od szkicu, nie musi być zbyt dokładny. Właściwie im mniej linii tym lepiej, bo jak pokryjecie je farbą, a będą prześwitywać, to ich nie wygumujecie. Szkicuję oczywiście na bloku do akwareli, bo nie lubię gdy kartki potem za mocno falują (co i tak się zdarza nawet na tych dedykowanych kartkach, ale mniej). U mnie blok firmy Canson (sama kupiłam, uprzedzam;)).

Teraz najprzyjemniejsza część. Malowanie. Używam akwarelek w kostkach firmy Karmański (dostałam od koleżanki, widać je na pierwszym zdjęciu) i na razie (a testowałam inne) nie znam lepszych. Nasycone, bogate kolory, pięknie się rozmywają, równomiernie i po prostu przyjemnie się nimi pracuje. Zaczynałam od brzegów, czyli od mocniejszego koloru idąc do środka – czyli bardziej je rozrzedzając. Szybko, póki wszystko wodniste, innym pędzlem brałam żółty i dodawałam na wnętrza, by je wtopić. Zapewne już się domyślacie, że musiałam przez to podzielić rybkę na części: najpierw jedna płetwa, potem druga, następnie ogonek, itd.

Teraz trochę dziecinnej zabawy. Na sztywny pędzel nabieram farbę i „pstrykam” na kartkę. Im mniej precyzyjnie, tym lepiej. Tylko niech Was nie poniesie, to dalej ma być rybka, a nie w plamach dalmatyńczyk.

Akwarele - rybka  Domalowałam jeszcze wodę. Najgorsze jest czekanie jak cały malunek wyschnie, bo dopiero wtedy mogę sięgnąć po czarny marker i biały. Czarnym dodaję niektóre linie (np. na płetwach), czy podkreślam oczy, a białym dodaję gdzieniegdzie kropki, by były kompatybilne z niebieskimi kropkami jakie stworzyłam „pryskając” pędzlem.

Zostaje tylko rysunek dociąć na gilotynie i wsadzić do ramki. Mogę Wam już powiedzieć, że wisi i ma się bardzo dobrze 😉

Jak podoba się Wam akwarelowa rybka? Czy ktoś z Was również lubi akwarele? 

Wiem, że ta rybka mało nawiązuje do tematyki świątecznej, jaka obecnie w grudniu panuje. Ale możecie przyjąć, że to magiczny karp;) Następny post będzie o kolejnych wykrojnikach świątecznych, a poprzedni możecie zobaczyć tu. 

Pozdrawiam Was gorąco!

Monika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *