Portret Ciri z gry Wiedźmin + wskazówki podczas rysowania.

portret ciri, ciri, wiedźmin, witcherNo i jestem ponownie! Wiem, miał być Geralt, ale nie przewidziałam, że wykonanie tego rysunku będzie AŻ TAK czasochłonne. Aby nie przedłużać okresu suszy na blogu, a także, by trochę odprężyć swoje oko i rękę, postanowiłam narysować portret Ciri, także bohaterki z tej samej gry. Tak, wiem. Dalej mam w głowie tylko Wiedźmina. Póki fascynacja trwa, należy z tego korzystać!

Żeby nie było – użyłam wyżej słowa „odprężyć”, ponieważ rysowanie popiersi, w dodatku ołówkami, jest mi bliższe. Najwięcej czasu rysowałam właśnie podobne rzeczy. Geralt, gdzie mamy całą postać, w dodatku kolorową, pełną szczegółów, materiałów i z potworem za plecami… cóż, muszę się przy nim bardziej skupić. Jest moim wyzwaniem.

Ale wróćmy do Ciri. Postaram się w toku opowiadania wpleść parę wskazówek, które mogą się komuś przydać. Na początku wiadomo, szkic ogólny. Zaznaczamy na całej kartce mniej więcej, gdzie co będzie. Brzmi durnie? To naprawdę ważne. Piękny rysunek, który wyląduje gdzieś w rogu kartki, bądź za bardzo w lewo, czy gdziekolwiek, gdzie czujesz, że nie pasuje, po prostu się marnuje.

W dodatku już na początku wstępnie określasz proporcje. Wspominałam o tym już przy McGonagall, że szkoda by było, gdyby po ciężkiej, skończonej pracy, zdajesz sobie sprawę, że nos jest np. „za duży” – a to można zauważyć już podczas szkicu. Czyli na początku drogi.

I omal bym zapomniała! Ułatwicie sobie bardzo, poprzez wybranie NAPRAWDĘ dużego, wyraźnego zdjęcia. Żadnego zgadywania, co by w danym miejscu miałoby być i temu podobne. Zresztą widzicie u mnie na zdjęciu, patrzę na ogromnej rozdzielczości obraz Ciri (prosto z oficjalnej strony – stąd ta jakość).

Kolejna wskazówka, która także brzmi banalnie. Zacznij od twarzy. Możecie zachodzić w głowę, o co mi chodzi, przecież rysuję portret, twarz jest raczej istotna. Otóż, spotkałam się już z wieloma osobami (w tym ja, gdzieś parę lat temu), że tak boją się dla siebie najtrudniejszych partii rysunku, że zostawiają je na końcu. I tak oto mamy piękny owal twarzy, bajeczne włosy, rysowane pasmo po paśmie, tylko… brak twarzy. A ona nie wyjdzie i cała wcześniejsza praca także do niczego. Skoro w portrecie chodzi głównie o twarz, od niej trzeba zacząć.

Jak widzicie na zdjęciu, nie jestem gołosłowna i też zaczęłam od twarzy. Aby być bardziej precyzyjnym, dodam, że od oczu. Co Wam także polecam zrobić. Jak tylko uda Ci się stworzyć już na samym początku cudownie intrygujące, albo przenikliwe, bądź urocze spojrzenie, to wiesz, że reszta idzie z górki.

Co do konkretów dot. poszczególnych elementów twarzy np. jak rysować te oczy, czy usta, nos itp. nie będę się teraz rozpisywać, bo takich tutoriali jest cała masa w Internecie i nie wiem, co by Was najbardziej interesowało. Dajcie znać, co jest potrzebne i postaram się odpowiedni post stworzyć w przyszłości 😉

A teraz moje wyzwanie. Nigdy nie rysowałam wcześniej miecza. Ani ogólnie żadnych rzeczy uznawanych za metalowe. Postanowiłam oprzeć się fundamentalnej zasadzie „rysuję, to co widzę” i muszę nieskromnie przyznać, że jak na pierwszy raz, nieźle mi poszło. Kolejna wskazówka: jak rysujesz coś, co sprawia Ci trudność i nie wiesz w co ręce włożyć, zacznij od zaznaczenia najciemniejszych, prawie czarnych miejsc, a potem ustalenia, gdzie mają być najjaśniejsze, prawie białe partie. Serio, to rozjaśnia w głowie.

Dlaczego po twarzy wybrałam miecz? Z tego samego powodu, o którym napisałam wyżej – żeby to, czego najbardziej się boimy mieć już za sobą.

Koniecznie nie zapomnijcie podkładać kartki pod rękę. Przypominam sobie o tym zawsze, gdy już mam grafit na przegubie.

Teraz pewnie pomyślicie, że została mi sama przyjemność – włosy i trochę tam bluzki. Nie wiem czemu, ale większość tworzących osób twierdzi, że najbardziej lubi rysować włosy i to im najlepiej wychodzi. Nie należę do tej grupy. Czupryna to dla mnie smutna konieczność. Ciągle ćwiczę i ćwiczę te cholerne kudły i zauważyłam tylko pół procenta postępu.

Na koniec, aby nie zapomnieć, całość powstała za pomocą ołówków Koh-i-noora, moim starym, mającym 10 lat wyświechtanym zestawie. Zdradzę rąbka tajemnicy i napiszę, że w końcu dojrzałam do decyzji zakupu nowych… Czekam, aż do mnie przyjdą i na pewno o nich usłyszycie 😉

portrait Ciri

Podoba Wam się mój portret Ciri? Też jesteście fanami gier/ książek? 😉

PS. Założyłam Instagrama;) Polecam siebie do obserwowania;)

Pozdrawiam gorąco!

2 Comments

  1. Aga

    To jest tak piękny rysunek, że nie mogę się napatrzeć. Może przesadzam, ale uważam, że nawet lepszy od oryginału, z którego go odrysowujesz;) Więcej takich prac!

    Ps. Może Wiedźmin weźmiesz na warsztat?;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *