Dawno nie było żadnego podsumowania, a ostatnio tyle się u mnie działo, że czas najwyższy. Żar się leje z nieba, ale mam nadzieję, że Was to nie zniechęci do czytania. Dużo zdjęć, trochę prywaty, a nawet ulubieńcy – ale jak zawsze z odrobiną twórczości, zapraszam!

Ciężko mi zrobić blogowe podsumowanie 2017, bo właściwie dopiero od tego roku mogę powiedzieć, że byłam W MIARĘ regularna z postami. „W miarę” to zwrot-klucz, bo mimo starań, zdarzały mi się miesiące głuchej ciszy. Od teraz z tym koniec, ale o tym na końcu wpisu. Mimo kiepskiej częstotliwości i tak …