Dawno nie było żadnego podsumowania, a ostatnio tyle się u mnie działo, że czas najwyższy. Żar się leje z nieba, ale mam nadzieję, że Was to nie zniechęci do czytania. Dużo zdjęć, trochę prywaty, a nawet ulubieńcy – ale jak zawsze z odrobiną twórczości, zapraszam!